środa, 7 maja 2014

Od Vanessy-cd Sary-do Sary

Obudziłam się. Była ósma. Pielęgniarka przyniosła jedzenie, a ja jej podziekowałam. Gdy zjadłam miałam pójść, a raczej pojechać do pokoju doktora. Zaczął mi tłumaczyć jak używać protezy. Była ona niewidoczna. Gdy stawałam bolało, ale po kilku godzinach bez przerwy ćwiczyłam i trochę przestało.
O godzinie 18 wyjechaliśmy do satdniny, a o 19 byliśmy już w domu. Widziałam jak Natasha chowała Calistę. Wysaidłam z samochodu, a Horacy zaparkował samochód.
-Gdzie Sara?-spytałam szybko bo chciałam się z nią przywitać
-Nie wiem-odpowiedziała-Pewnie gdzieś poszła
-Dziękuję, ale daj mi Calistę-powiedziałam. Gdy wszyscy poszli do środka ja pod pozorem zostania i wyczyszczenia klaczy wsiadłam na nią i pogalopowałam w stronę lasu. Widać btło że przed chwilą wróciła bo ciągle dyszała.
-Mósisz dać radę-mówiłam jej do ucha. Wiedziałam, że z Sarą może być nie dobrze. Gdy prosiłam klacz ona pomału przyśpieszała. Czułam jak zimne powietrze masami uderza o mnie. Calista gnała przez drzewa. byliśmy przy jakimś pagórku. Była tam ciężarówka. Wysaidali z niej mężczyźni. Objechałam tak aby mnie nie zauważyli. Na końcu stromej strony górki zoabczyłam Sarę i wstającego Bayerna. Szybko podjechałam do koleżanki i wzięłam ją tym samym jedną ręką trzymając Bayerna. Popatrzyłam na mężczyzn i coś mi ich przypominało. Jabym ich zanlała. Jedank nie teraz to było ważnę. Sara. Dotarłyśmy do stadniny. Elisabeth zajęła się Sarą. Odstawiłam konie i czekałam

Sara???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz