środa, 7 maja 2014

Od Sary-cd Vaness-do Vaness


ocknelam sie o 6 w stajni nikoo nie bylo, bolala mnie glowa. Chcialam isc doBayera, ale go nie bylo. Nagle wszystko sobie przypomnialam. Do stajni wszedl Eliot.
- Sara nie bylo cie wczoraj na... o moj boze ! Co sie stalo ? Leci cibkreq.
popatrzylam sie na niego, otarlam krew z nosa i rzucilam mu sie na szyje z placzem. Powiedzialam onwszystkim co sie stalo. Wyjelam telegon i zadzqonilam do Vaness.
-halo?
- Vaness to ja.
- sara co sie stalo?
- ktos chcial ukrasc Bayera. Uciekl. Musze go znalezc. Co mam robic ?
- spokojnie. Wez Calistie. Bylankoniem wyscigowym. Jedt najszybsza
- ale..
- jedz. Szukaj go
wsiadlam na Calistie i zaczelam poazukiwania. Szukalam 8 godzin, ale udalo sie. Bayer mial pokaleczone nogi, ale byl caly wzielam go za grzywe i pojechalam do domu. Nagle przede mna zatrzymalansie furgonetka inqysiedlibz niej ci sami mezczyzni. Zaczelam uciekac . Nie wiedzialam gdzie biegne. Nagle Bayer sie potknal i stoczyl sie po gorze,   a ja za nim . Caly czas kurczowo trzymalam sie jego grzywy. Calistia pogalopowala do domu.



Vanesa?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz