piątek, 2 maja 2014

Od Sary

Poszłyśmy z Rosalie do naszych koni, kiedy wycierałam Bayera z potu usłyszałam jak jakiś koń w stajni bardzo się denerwuje.
- To pewnie Wojak, nie wie co się dzieje z jego panem, pójdę zobaczyć - powiedziałam i wyszłam z boksu Bayera.
- Prr Wojak, spokojnie, wszystko będzie dobrze - weszłam do jego boksu i powoli się do niego zbliżyłam. Nie wiedziałam co robić by go uspokoić, ale nagle przypomniało mi się co robiła moja babcia z niespokojnymi końmi. Podeszłam bliżej do ogiera  i wyjęłam z kieszeni miętuska. Koń ostrożnie wyciągnął łeb w moja stronę i dotknął mojej reki wargami. W tedy zastosowałam metodę T-Touch, której używała moja babcia. Koń zaczął się uspokajać, rozluźnił mięśnie. Kiedy skończyłam odwróciłam się i zauważyłam, że obserwuje mnie Rosalie.

< Rosalie ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz