czwartek, 1 maja 2014

Od Vanessy-cd Rosalie

Zaprowadziłam Rosalie do pani Elisabeth(lekarki w stadninie). Gdy dziewczyna była badana odprowadziłam jej konia do boksu. Gdy wróciłam przed drzwi pielęgniarki Rosalie właśnie wychodziła
-I jak spytałam się jej
-Ma zwichnięty nadgarstek-odpowiedziała pani Elisabeth.-Słyszałam że dosiadałaś konia
-Tak wiem, ale czuję że potrafię
-Ale zabroniłam ci. Poproszę Horacego, aby lepiej cię pilnował-rzekła twardo lekarka.
-Dobrze-powiedziałam, a ona zamknęła drzwi. Panowała kilku sekundowa cisza.
-O co jej chodziło.
-Miałam poważny wypadek-zaczęłam- To chyba nie miejsce do takich rozmów-powiedziałą prędko-Chodźmy nad padok.
***
-Jak ci mówić?-spytałam
-Hm?
-Mam mówić Rosalie, czy masz jakąś ksywkę?
-Rose. Tak mi mówią, a tobie?
-Najprościej jeśli będziesz mi mówić albo Vaness, albo Morroi
-Dobrze Vaness-uśmiechnęła się
*** Padok***
-Miałyśmy o czymś rozmawiać.
-Chciałam ci powiedzieć, że masz szczęście. Twój koń jest w dobrym stanie.
-O co ci chodzi?
-Widzisz tamtą klacz?-pokazałam palcem karą klacz anglika.
-Widzę.
-Nie zbliży się do człowieka bliżej niż na pięć metrów. Do koni podchodzi 3m, ale tak to nie.
-Co jej się stało?
-Mieliśmy zawody w wyścigach krajowych. Była wielka prędkość. Deszcz padał bardzo  mocno. Zaczęliśmy się zbliżać od wewnętrznej. Niestety. Potknęła się i przelecieliśmy przez płot. Zmiażdżyła mi nogę. Obudziłam się w szpitalu. Dowiedziałam się, że mogłam stracić nogę. Ale mnie to nie obchodziło. Dla mnie liczyłą się ta mityczna klacz. Okazało się że nadal była operowana. Prosiłam lekarzy aby mnie tam zawieźli. Widziałam jak ją operują. Po kilku godzinach jej operacja się skończyła, ale była bardzo nerwowa. Przewieziono ją do stajni, a mnie po miesiącu wypuszczono i kazano chodzić co tydzień na leczenie i sprawdzać nogę. Zabroniono mi też jeździć. Minęły 3 miesiące, ale nadal czuję ból i nadal nie daję rady swowodnie chodzić. Co gorsza Calista może skończyć jak mój poprzedni koń,.
-Czyli, że
-Tak. Miałam też ogiera podobnego do niej- myszatego. Był dziki po wypadku i musiał zostać uśpiony. Teraz mam nadzieję że uda mi się pomóc mojej małej klaczce. Mam nadzieję, że twoja klacz będzie spokojna.


Rose???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz