niedziela, 4 maja 2014

Od Sary-cd Eliot'a-do Vanessy


Obudziłam się o 5: 30, nie potrafiłam długo spać, gdy miałam złe sny często nie spałam, ale kiedy ze mną był Eliot jakoś udało mi się przespać.
Wstałam z łóżka, Eliota nie było, widocznie poszedł do swojego pokoju.
Wyjrzałam za okno i popatrzyłam na termometr, ubrałam bryczesy, buty i kurtkę, bo było zimno. Zeszłam do stajni i skierowałam się od razu do boksu Bayera.
- hej Bayerancki, co tam dzisiaj u ciebie ?
Weszłam do boksu dałam Bayerowi jabłko. Wyszłam z boksu nie zamykając drzwi wyszłam ze stajni. Bayer ruszył za mną. Zaprowadziłam go do lonżownika i kazałam ruszyć mu stepem. Koń ździwił się, ze ćwiczymy bez lonży, ale zrobił to o co go prosiłam,]. Następnie popędziłam go do kłusa, a potem do galopu. Skończyłam i poszłam z nim na padok, tam ustawiłam cavaletti. przebieglam przez nie, a Bayer za mną. Kiedy skończyłam z nim ćwiczyć odprowadziłam go na pastwisko, potem wypuściłam resztę koni i zabrałam się za sprzątanie boksów. Nagle usłyszałam spadające wiadro. Odwróciłam się, ale nikogo nie widziałam.
- Dziwne.
Kiedy skończyłam poszłam do jadalni na śniadanie. Weszłam do jadalni i usłyszałam krzyki.
- Wszystkiego najlepszego ! Niespodzianka ! - Do oczu napłynęły mi łzy szczęścia, wszędzie wisiały balony, moje zdjęcia z Bayerem, a na środku Wielki baner z napisem " Wszystkiego najlepszego z okazji 16 urodzin ", a poniżej widniało moje imię.
- Dziekuję wam bardzo, nie trzeba było
Wszyscy zaczęli mnie uściskiwać i dawać prezenty.
< Vanessa ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz