poniedziałek, 5 maja 2014

Od Sary-cd Eliot'a-do Eliot'a


- Jasne, że się podoba - zaśmiałam się i popatrzyłam na Eliota, uśmiechnął się.
- Galopujemy ?
- Tak
Nasz galop przeszedł w końcu w cwał, nie chciałam męczyć za długo Bayera więc przeszłam do galopu.
- Co jest ?
- Nic, nie chce żeby Bayer się przemęczał po nocy troszke kuleje, ale potem jest okej.
- Aha
Odjechaliśmy dosyć daleko od naszej stadniny, zobaczyliśmy po drodze stajnie. Nagle z nieznanego powodu budynek zaczął się palić, Bayer stanął dęba i spadłam, Wanilia stała jak gdyby nigdy nic.
- Sara ! Sara! Sara obudź się! - Usłyszałam krzyki Eliota, ocknęłam się, leżałam na ziemi a obok stały konie. Od razu spojrzałam w stronę stajni nie było śladu po ogniu, żadnego dymu, nic.
- Bayer stanął dęba ja...
- Co ? O czym ty mówisz Sara! On grzecznie stał, nagle sie przechyliłaś i spadłas
-Ale...
- Jedziemy do domu, zabiore cie do pielegniarki
<Eliot?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz