piątek, 2 maja 2014

Od Rosalie-cd Sary


- To super! Ja z moją Dacotąznamy się dopiero tydzień. Niestety już miałam na niej wypadek.
- Aha. I stąd ten bandaż na nadgarstku, tak?
- Oczywiście - odpowiedziałam z nutą śmiechu w głosie. Kiedy rozmawiałam z Sarą, Dacota podszła do Bayera i powąchała go. On zrobił to samo. Dacota zaczęła go iskać. W końcu spojrzałam na konie i powiedziałam:
- Chyba nasze konie się dogadują, co?
- Dacota chyba bardzo polubiła mojego Bayerka. I on chyba też.
Obie się roześmiałyśmy, a konie podeszłu do nas i zaczęły nas skubać. Chwilę później, zobaczyłyśmy wystraszonego Wojaka. Szybko uspokoiłyśmy go z Sarą, a ja powiedziałam:
- Wojak, co się stało? Gdzie John?
Woja na te słowa stanął dęba i pogalopował w strne lasu. Z sarą szybko wsiadłyśmy na swoje konie i pogalopowałyśmy za Wojakiem. Jak zobaczyłyśmy Johna leżącego na ziemi, omało nie umarłyśmy na zawał. Szybko zsiadłyśmy z koni które chwilę później zebrały się w kupę, stanęły obok siebie i przyglądały się nam. Stwierdziłyśmy że coś nas obserwuje. Jednak nie były to konie.
- Sara - powiedziałam ze strachem w głosie
- Tak? -odpowiedziała Sara też ze strachem w głosie.
- Obserwują nas wilki. Może powinniśmy już stąd iść?- odpowiedziałam.
- No coś ty! Co zrobimy z Johnem?- odpowiedziała Sara z wyrzutem.
- Spokojnie. Przywiążemy go do Wojaka. Wzięłam linkę.
-Nie wiem czy to dobry pomyśł.- odpowiedziała z wachaniem w głosie Sara. Jednak po chwili usłyszała watahę wilków i dodała:
- Dobra. Szybko. Pośpieszmy się, zanim te wilki nas dopadnął.
Szybko przywiązałyśmy Johna do Wojaka, a Wojaka do naszych koni. Wsiadłyśmy na nie i odjechałyśmy jak najszybciej. Jak dotarłyśmy do stadniny, zobaczyłyśmy panią Elisabeth. Szybko zaczęłyśmy do niej krzyczeć. Najwyraźniej nas zobaczyła. Chwilę później znalazłyśmy się w gabinecie pani Elisabeth. Powiedziałyśmy jej wszystko co się wydarzyło. Kazała nam już iść. Powiedziała też że John zostanie tutaj.

Sara???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz