środa, 7 maja 2014

Od Rose

Był wieczór. Czułam się samotna. Vaness bardzo dużo czasu spędza z Sarą, a reszta nie wiem co robi. Jedno jest pewne- nikt nie przejmował sobie mną głowy. Postanowiłam w końcu że pójdę pojeździć na Dacocie. Wsiadłam na nią i pojechałam do lasu. Rozstępowałam ją, a potem pogalopowałyśmy chwilę. Skierowałam Dacotę na przeszkodę której nigdy nie potrafiłam przeskoczyć. Było to szalone jednak nic mnie nie obchodziło. Dacota parę centymetrów przed kłodą wybiła się. Poleciała w powietrze jakby miała skrzydła. Jak wylądowałyśmy poklepałam Daci po szyji. Chwilę pogalopowałyśmy, a potem wróciłyśmy do stajni. Wyczyściłam ją i rozsiodłałam. Poszłam do pokoju. Minęłam po drodze parę osób. Nikt nie powiedział mi "Cześć". Jednak nie zwróciłam na to uwagi. To było normalne.                                                                                Ktoś dokończy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz