Kiedy ja dzwoniłam do dawnego właścicieal Dacoty, to Sara poszła po Vanessę. Jak obie wróciły, to opowiedziałam im sytuację. Właściciel nic o tym nie wiedział. dacota miała jednak konia z którym spędzała najwięcej czasu. Niestety ten koń uciekł.
- To sprawa wyjaścniona - powiedziała Sara.
- Mogę wziąć Dacotę, ogiera i źrebaki na własny koszt. Będę pracować dwa razy więcej, żeby więcej zarabiać. Jestem na to gotowa. - odpowiedziałam.
Vanessa??? Sara???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz