sobota, 3 maja 2014

Od Sary-cd Rosalie-do Eliot'a


- Sara ? - słyszałam jak woła mnie Rosalie, już chciałam wskoczyć na najbliższego konia który stał koło mnie ( Wojak) lecz przypomniałam sobie co stało się ostatnim razem.
- Sara znalazłam cię , musisz porozmawiać z weterynarzem
- Nie !
- Proszę
- No dobra
Kiedy szłam do weterynarza Bayer pasł sie spokojnie jakby nic się nie stało, wszyscy w około się śmiali, podbiegłam do nich i zaczęłam krzyczeć.
- Jak wy możecie się śmiać w takiej sytuacji ?!
- Sara, bo... -Eliot z uśmiechem na twarzy mówił do mnie
- Nie odzywaj się do mnie, ja tu się załamuje a ty się uśmiechasz
- Sara posłuchaj ! - Krzyknął John. Uciszyłam się i popatrzyłam na nich.
- Sara - zaczęła Vaness - to nieporozumienie...- Już otwierałam buzię lecz Eliot mnie uciszył.
- To nie są papiery Bayera, dlatego się uśmiechamy, czytając papiery zauważyłam, że nie są one z tego roku tylko z przed 2 lat. Koń miał tak samo na imię, stąd ta pomyłka.
- Czyli ? Czyli Bayer będzie żył ? A co mu jest ?
- Bayer ma stłuczoną kość, codziennie miał robione okłady i sie polepszyło, od jutra mozesz popracować z nim na lonży razem z galopem, a jeśli nie bedzie utykał spokojnie mozesz na niego wsiąść.
- Och Bayer - Chciałam przytulić konia lecz on odskoczył, wszyscy zdążyli już pójść. Rozglądnęłam się nikogo nie było, usiadłam pod ogrodzeniem i zaczęłam płakać. Nagle coś mnie szturchnęło
- Eliot przestań ! - Nikt się nie odezwał
- Eliot ! - I wtedy poczułam na plecach ciepły oddech. To był Bayer
Wstałam i go pogłaskałam.

< Eliot ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz