wtorek, 6 maja 2014

Od Sary-cd Vanessy-do Vanessy


Czyscilam wlasnie Calistie ivdostalam sma od Vanesa.
- " hej. Calistia tadzi sobie swieynie. A ty? "
- " jest ok"
- "to chybadobrze. Kiedy wracasz? Wszyscy za toba tesknimy , a najbardzie Calistia. Wlasnie ja czyszcze."
- " moze jutro, to swietnie. Ucaluj ja ode mnie"
-" gotowe. Wracaj szybko :) "

 Skonczylam czyscic klacz i wyprowadzilam ja z boksu. Zaczelam ja lonzowac by ni stracila formy. Zaczelo robic sie ciemno, a chcialamnjeszcze pojezdzic na Bayerze. Zaproqadzilam Calistie do boksu. Nagle ualyszalam jak upadaja wiadra. Odwrocilam sie nikogo nie bylo  wzielam lopate  i poszlam.w strone boksu Bayera. Nagle cos swianelo mi nad glowoa. Odwrucilam sie. Stal tam mezczyzna w kominiarce. Uderzylam go lopata. Upadl na ziemie. Wskoczylam na Bayera i chcialam uciekac, ale ktos sciagnal mnie z niego, a moj ogier pocwalowal ze stajni niewiadomo gdzie. Widzialam tulkobzarys dwoch mezczyzn wybuwgajavych za nim.

Vaness?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz