piątek, 2 maja 2014

Od John'a

Dojechaliśmy do jakiejś posesji. Była to wielka stadnina z dużą ilością pastwisk i miała około 2 hale(jeśli źle to przepraszam). Rozglądałem się dookoła. Po chwili oprzytomniałem i wyciągnąłem Wojaka z przyczepy. Przywiązałem go i poszedłem poszukać kogoś kto mógłby mi powiedzieć gdzie mogę " usadowić" mojego konia. Zobaczyłem jakąś dziewczynę
-Hej, jestem John, a ty?
-Vanessa, można też mówić Vaness. Ty pewnie ten co przyjechał z koniem od słynnego mistrza?
-Tak, ale ojciec to ojciec. Syn to syn-uśmiechnąłem się.
-Jak kto uważa.
-A gdzie mógłbym go dać.
-Na razie pasuje na łąkę. Później możesz tak jak my do "2"
-Dzięki-powiedziałem i poszedłem. Odstawiłem konia na łąkę gdzie pasły się inne konie. Było ich około 5. Gdy Wojak zaczął się paść zabrałem sprzęt i poszedłem do stajni nr "2". Odłożyłem rzeczy do siodlarni i zacząłem oglądać boksy. Stajnia była na ogół piękna. Gdy ją oglądałem usłyszałem głos
-Cześć
-Cześć-odpowiedziałem i odwróciłem się. Za mną stała dziewczyna.
-Jestem John.
A ja Sara.-uśmiechnęła się


Sara?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz