poniedziałek, 5 maja 2014

Od Vanessy-cd Navy-do Navy

-Jeśli nie chcesz nie mów-powiedziałam. Wiem jak to jest kiedy ktoś próbuje z ciebie wyciągnąć to co ci siedzi w sercu.-Jedziemy dalej?
-Okey-rzekła. Zawróciłam Princa i pokłusowałam w las. Navy wraz z Nadzieją kłusowała za mną, a chwilę później już jechałyśmy obok siebie.
-Powiesz mi co się stło?-spytałam
-Jak ty powiesz mi co to było przed wyjazdem.-powiedziała
-Może najpier odpoczniemy?
-Dobrze.-zsiadłyśmy z koni koło rzeki. Rozsiodłałyśmy je. Poszły się paśc i pić a my usiadłyśmy przy drzewach.
-Więc zaczniesz?-spytała
-Mam trzy konie. Nie tylko Princa i Rubina. Mam też klacz. Kilka miesięcy temu miałam bardzo poważny wypadek z Calista(klaczą) i prawie staciłabym życie. Ona stała się po tym dzika i nie dało się zbliżyć na 10 metrów, a za 2 dni..-w tej chwili mój głos zadrżał- przyjeżdża weterynarz aby ją uśpić. Jest moją przyjaciółką. Nigdy nie miałam innej. Dzięki głównie jej nie czuję się kolejną osobą która żyje tylko po to by pracować i umrzeć-powiedziałam. Navy była pierwszą która usłyszała prawdę...


Navy???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz