-Niestety muszę iść-powiedziałam i przytuliłam go po przyjacielsku. - Pa-wróciłam do stadniny. Oporządziam Princa, Rubina i Calistę i dałam im paszy. Czułam coś dziwnego. Dziwną aurę. Widać że mój były mnie znalazł.
-Co ty wyprawiasz?
-Niby co-pilnowałam Calisty żeby ta nie skoczyła na niego. Wiedziała co się dzieje.
John??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz