piątek, 19 września 2014

Od Dezyderego

Mogłęm na chwile oderwać się od miasta. Ale tutaj też ktoś mnie znał. Cieszyłem się, że mogę tu uczyć jazdy konnej i sam jeździć. A własnego konia nie mogę mieć. Przynajmniej się odstresuje. Gdy już się poznałem z okolicą. Postanowiłem zabrać Georg'a na przejażdżkę. Koń rwał się do pracy. Było widać że to zdolny ogier.
Gdy wyjechałem zacząłem od kłusu a potem galopu. Przeskakiwałem przez pnie i czasami płoty.
-Nadawałbyś się do rajdu przełajowego-powiedziałem do niego.
Usłyszałem stukot kopyt. Odwróciłem się i zauważyłem...

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz