- Też mi się tak wydaje, zaprowadźmy je lepiej do boksów, robi się zmino - powiedziałam i przeskoczyłam przez płot. kiedy konie były w boksach, poszłam do domu po koce i gorącą kawę, zeszłam ze wszysstkim na dół. Razem z Vaness usiadłyśmy na słomie w stajni owinięte kocami z kawą w rękach i czuwałyśmy przy Wojaku.
- Nie mam już pomysłów co może z nim być - powiedziałam
- Ja też nie. Oby to nie było nic poważnego
- A może coś go boli? W sumie to John by to zauważył - zastanowiłam się - nie to też wykluczamy
<Vaness?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz