koło 5 nad ranem wypuściłyśmy konie na padok, a Lady podałyśmy lekarstwo i nakryłyśmy derką. Byłam padnięta, zasnęłąm nie mal od razu i obudziłam się po południu. Na dworze spotkałam Vaness, opierała się o płot i patrzyła na Wojaka.
- Jakieś wieści o Johnie? - spytałam
- na razie nie, - powiedziała, podeszłam do niej i też patrzyłam na Wojaka, zachowywał się coraz dziwniej, był zagadkowy.
- Nie daje mi to spokoju, co się dzieje z tym koniem ?! - wybuchnęłam
- Nie mam pojęcia, ale też chciałabym wiedzieć odpowiedziała ze zwieszoną głową.
Nagle zadzwonił telefon Vanessy
<Vaness?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz